niedziela, 9 października 2011

Magia Nocy Kairu

Właśnie taki sutasz podoba mi się najbardziej.. ten wschodni czar zaklęty w dużych kolorowych kolczykach.


sobota, 8 października 2011

ramy ramy..

Spędziłam pół dnia nad malowaniem ram.. i w zasadzie mam prawie dwie eh, albo raczej tylko dwie.. nie lubie farb akrylowych :/ zdecydowanie ukochałam olejne ale tu musiałam wybrać te, które szybciej schną.

Jestem zmęczona. Powinnam zrobić zamówienie na druty ale jakoś mnie dziś wyjątkowo boli wydanie kolejnej sporej kasy na półfabrykaty :) Nieuniknione.. ale dziś nie mam na to nastroju. Może poszukam jakiejś inspiracji..

piątek, 7 października 2011

fioletowe winogrona

Wreszcie skończyłam artclayowe kolczyki z fioletowymi cyrkoniami, kryształkami i perełkami :)
Oto efekt.




Kolory jesieni

...bo zafascynowały mnie liście przed moim domem..






 ... a potem przyjechała do mnie Lidka i poszłyśmy na spacerek nad Wisłę...






To był bardzo miły dzień pełen kolorów.

wtorek, 4 października 2011

kolejne podejście do AC

Wczoraj zrobiłam kilka fajnych szkiców.

Dziś odebrałam z poczty paczuszkę z kryształkami i kamykami i tak oto mogłam po raz kolejny spróbować okiełznać magiczną srebrną glinkę :) ależ mi się ręce trzęsły! Takie to wszystko drobne i delikatne..
 Ale chyba po raz kolejny akcja zakończyła się powodzeniem :) Przynajmniej w kwestii lepienia, formowania i obróbki. Chociaż zobaczymy jak będzie po wypaleniu. Na razie wygląda to tak..
Jutro japoński! A ja wciąż nie odrobiłam pracy domowej! Rany rany muszę wcześnie wstać!

poniedziałek, 3 października 2011

jesien zabrała wenę..

Chyba mam przesyt malowania. Albo może tego, że tak długo starałam się dostosować do malowania swój plan tygodniowy.
Obrazy wymagają już tylko małych poprawek i zrobienia ram (to zaplanowałam na weekend).
Tymczasem jeśli chodzi o spacery nad Wisłę czy też tzw. "herbatkę u komarów" to ostatnio chodzimy codziennie.


Niestety zdjęcia robione telefonem, jakość jest jaka jest. Następnym razem obiecuję wytaszczyć ze sobą Minoltkę.
Wczoraj miałyśmy również z mamusią przyjemność spotkać Pana Jeża. Spał sobie w liściach ale był bardzo widoczny. Chciałyśmy go troszkę ukryć przed światem i nakryłyśmy mu zadek listkami, obejrzał się z wielkim oburzeniem na te listki i przesunął pupcie na powrót na słoneczko :)

sobota, 1 października 2011

naszyjnik niczym Gerber

Cudowne sutaszowe ostre barwy! Jesienne zarazem! Aż przyjemne było go wyszywać!
Mam również ambitny plan dorobić do kompletu kolczyki ponieważ z wakacji z Kudowy przywiozłam komplet 3szt koralu (środkowy element naszyjnika to sztuka nr 1).
Tymczasem wczoraj przyszła paczuszka z Planetartu więc już się nie mogę doczekać wypróbowania AC strzykawki i korka i cyrkonii!! W dodatku pogoda taka piękna i drewniany ogródek nad Wisłą zwany "Szuwarkiem" pewnie czynny, może by tak na herbatkę pójść..?